Sexshop nie dla nieletnich
W zeszłym tygodniu doszło do dziwnego incydentu w moim domu. Znalazłam na strychu ukrytą kolekcję filmów i gazet pornograficznych. Strych to takie miejsce, na które rzadko się zagląda, ale gazety i filmy wyglądały na całkiem nowe. Wyglądało nawet jakby ktoś je prenumerował, bo były to numery tego samego pisma z dwóch ostatnich lat i nie brakowało żadnego egzemplarza. Od razu połączyłam to z moim mężem, który czasami później wracał z pracy i odgadłam, że odwiedzał pewnie po drodze jakiś sexshop, gdzie nabywał podobne rzeczy. Nie mogłam w to uwierzyć ale musiałam się skłonić ku tej wersji, bo nic innego nie przyszło mi do głowy. Gdy mąż wrócił do domu i pokazałam mu co odkryłam na strychu zrobił wielkie oczy. Na początku myślałam, że udaje zdziwienie i że po prostu próbuje się wszystkiego wyprzeć, ale po chwili dotarło do mnie, że to nie jego rzeczy. Prawda była okrutna, ale wyszło na jaw, że sexshop odwiedzał mój syn, który ma dopiero osiemnaście lat. To oznaczało również, że już wcześniej bywał w tym miejscu, nawet jako osoba nieletnia. W naszym kraju wszystko tak działa, zarówno sprzedaż alkoholu, papierosów jak i pornografii. Niby są jakieś przepisy, ale sprzedawcy nie respektują tych praw, bo liczy się dla nich tylko zysk. Teraz zastanawiamy się co zrobić z naszym niewyżytym synem.

